- Co on do diabła... .

Rosyjskie, ale także polskie, jugosłowiańskie i czeskie.. - Nam alibo im śmierć pisana.. Poproszono grupę chłopców i dziewczynek, żeby zrobili listę rzeczy, które ich najbardziej cieszą. Ich odpowiedzi były wzruszające. Oto lista chłopców: "Lecąca jaskółka. Patrzenie w głęboką, czystą wodę. Dziób łodzi rozcinający wodę. Pędzący pociąg. Dźwig podnoszący coś ciężkiego. Oczy mojego psa.". . Sztywny stosunek, bodziec-reakcja", lecz reakcja kompleksowa i dynamiczna, która umożliwia zmiany w płaszczyźnie znaczeniowej.. Zaopatrzenia była oczywiście najważniejsza.. - Do widzenia, panie Malfoy, a jeśli to, co mówią, jest prawdą, nie sprzedał mi pan nawet połowy tego, co ukrywa pan w swoim dworze.. Mrucząc coś pod nosem, pan Borgin zniknął na zapleczu. Harry odczekał chwilę, bojąc się, że sprzedawca wróci, a potem wyśliznął się cicho z szafy, minął szklane gabloty i szybko opuścił sklep. Rozejrzał się, przytrzymując połamane okulary. Znajdował się w jakimś obskurnym zaułku ponurych sklepów, które mogły przyciągać jedynie adeptów czarnej magii Ten, który właśnie opuścił, Borgin i Burkes, wyglądał na największy, ale naprzeciwko zobaczył brudną wystawę z wysuszonymi, skurczonymi głowami, a nieco dalej olbrzymią klatkę pełną wielkich czarnych pająków. W ciemnej bramie stało dwóch czarodziejów w wyświechtanych szatach, którzy przyglądali mu się podejrzliwie, szepcąc coś do siebie. Harry, czując się bardzo niepewnie, ruszył przed siebie z nadzieją, że jakoś się wydostanie Ze starej drewnianej tabliczki wiszącej nad sklepem sprzedającym zatrute świece dowiedział się, że znajduje się na ulicy Śmiertelnego Nokturnu, ale niewiele mu to powiedziało, bo nigdy o takim miejscu nie słyszał. Podejrzewał, że w kominku Weasleyów nie wymówił adresu dość wyraźnie, mając usta pełne popiołu. Starając się zachować spokój, zastanawiał się, co robić dalej.